Bezpieczeństwo Drogi Kultura Mieszkania Praca Sport i turystyka Ekologia Zdrowie i pomoc społeczna Edukacja

Częstochowa dla Ciebie !

Menu
Z prasy
Spot wyborczy
TO SIĘ UDAŁO DLA CZĘSTOCHOWY

Niedziela Ogólnopolska 18/2010 z 2.V.2010 r. 
http://www.niedziela.pl/artykul_w_niedzieli.php?doc=nd201018&nr=13 

Był człowiekiem honoru i uczciwości
Z dr. inż. Tadeuszem Wroną – doradcą prezydenta Lecha Kaczyńskiego ds. administracji publicznej, samorządu terytorialnego, polityki lokalnej i regionalnej – rozmawia Katarzyna Cinzio

Katarzyna Cinzio: – W jakich okolicznościach poznał Pan Lecha Kaczyńskiego?

Dr inż. Tadeusz Wrona: – Lech Kaczyński był człowiekiem „Solidarności”, jej współzałożycielem, należał do struktur krajowych, ja działałem na Politechnice Częstochowskiej. W latach 80. byłem wiceprzewodniczącym uczelnianej „Solidarności”. Los nas zetknął na II i III Zjeździe „Solidarności” w gdańskiej „Olivii”. Niewielu wie, że był współautorem tekstu Porozumień Gdańskich, słynnych 21 postulatów. Już jako prezydent Warszawy podpisał umowę o partnerstwie miast między Warszawą a Częstochową. Nie skupiał się tylko na ogromnej Warszawie, był otwarty na współpracę. To wielki gest wobec nas, mogliśmy korzystać z doświadczeń i potencjału Warszawy... Pamiętam, że gdy podpisywaliśmy tę umowę, obecni byli wszyscy najbliżsi współpracownicy Prezydenta Stolicy, z jego zastępcami Władysławem Stasiakiem i Sławomirem Skrzypkiem na czele. W moim przekonaniu, świadczyło to o tym, że prezydent Kaczyński miał szacunek dla mniejszych od stołecznej wspólnot. Gdy na deskach warszawskiego Teatru Dramatycznego nasz częstochowski Teatr pokazywał spektakl „Skrzyneczka bez pudła”, na widowni zasiadł Prezydent Warszawy z Małżonką. Pomyślałem wtedy, że to niezwykłe – tak zajęty człowiek znajduje czas, by przyjść do nas... Myślę, że ważny był dla Pana Prezydenta kontakt z ludźmi.

– Jako prezydent Warszawy przyjechał do Częstochowy...

–...odsłonić tablicę pamiątkową gen. Okulickiego na budynku przy ul. 7 Kamienic. Wtedy zrobił coś, na co nie zdobył się żaden poprzedni prezydent Warszawy – podziękował mieszkańcom Częstochowy, że po upadku Powstania przyjęli do swoich domów wypędzonych ze stolicy warszawiaków. Niewielu wiedziało, że w Częstochowie mieścił się ostatni sztab Komendy Głównej Armii Krajowej, że tutaj gen. Okulicki podpisał rozkaz jej rozwiązania. To rys charakterystyczny dla osobowości Lecha Kaczyńskiego – przywracanie pamięci narodowej, przypominanie tych faktów, które były pomijane czy zakłamywane. Tak było z wybudowaniem od podstaw Muzeum Powstania Warszawskiego. Dzięki przywracaniu pamięci narodowej zyskał sobie wielki szacunek wśród samorządowców – Liga Krajowa przyznała mu Nagrodę im. Grzegorza Palki, czyli samorządowego „Oskara”, za szczególne zasługi dla samorządu terytorialnego... O ile wiem, bardzo sobie tę nagrodę cenił.

– Jako Prezydent RP był w Częstochowie raz...

– Kilka razy. Pierwszy raz z wizytą nieoficjalną, tuż po ogłoszeniu wyników wyborów prezydenckich, ale jeszcze przed zaprzysiężeniem, przyjechał z żoną na Jasną Górę. Nie chciał medialnej wrzawy, zadzwoniono tylko do mnie z informacją jako do prezydenta miasta. Zostałem zaproszony na wspólne śniadanie. Potem długo modlił się w Kaplicy Cudownego Obrazu. Sądzę, że zawierzał Matce Bożej swoją prezydenturę. Wiedział, że łatwo nie będzie, że służba państwowa jest trudna i często niewdzięczna. Człowiek, który pełnił wcześniej wiele ważnych funkcji w kraju, wiedział, z jaką materią będzie miał do czynienia. Czuł na barkach ciężar odpowiedzialności za Polskę. Bo człowiek pełniący urząd publiczny otoczony jest wieloma ludźmi, doradcami, ekspertami, ale ostatecznie decyzje podejmuje sam, a potem personalnie za nie odpowiada. Przyjechał do nas w ubiegłym roku, na 100-lecie Wystawy Przemysłu i Rolnictwa... Corocznie był też obecny w czasie Jasnogórskich Dożynek.

– Jaki Prezydent był prywatnie, w kontakcie bezpośrednim?

– Wiele się o tym teraz mówi, i dobrze! W czasie prezydentury przewijały się niemiłe teksty o Lechu Kaczyńskim czy złe fotografie Prezydenta. I niech ludzie wreszcie dowiedzą się, że był bezpośredni, ciepły, nie tworzył dystansu. Nigdy nie czułem się przy nim kimś mniej ważnym... Gdy przyjechał na 100-lecie Wystawy Przemysłu i Rolnictwa, szliśmy razem środkiem Alei NMP... Ludzie lgnęli do niego, a on z uśmiechem ściskał ręce, rozmawiał z ludźmi. Był wtedy i pod pomnikiem ks. Jerzego Popiełuszki, i w naszym teatrze, gdzie mówił o rozwoju naszego miasta z dużym znawstwem tematu. Obok wielkich międzynarodowych i narodowych spraw doceniał także małe wspólnoty. Bardzo często jeździł po całym kraju... Myślę, że całym swoim życiem, swoją prawością, uczciwością świadczył, że człowiek może i powinien być taki sam w życiu zawodowym, publicznym, jak w rodzinnym, prywatnym... Swoim życiem dał mocne świadectwo...

– Od kilku miesięcy był Pan jednym z doradców prezydenta Kaczyńskiego. Poznał Pan bliżej styl pracy ludzi Pałacu Prezydenckiego...

– Zaszczytem było dla mnie, że gdy zakończyłem swoją pracę jako prezydent Częstochowy, prezydent Lech Kaczyński wyciągnął pomocną dłoń i mogłem podjąć pracę jako jeden z jego doradców. Docenił moją wiedzę i doświadczenie w dziedzinie samorządu terytorialnego. Zostałem w gronie doradców, jak się dziś o nich mówi – ludzi Prezydenta – przyjęty niezwykle ciepło. To jest świetna drużyna! Część osób znałem wcześniej, część poznawałem podczas ostatnich miesięcy... Przyjechałem na weekend po południu 9 kwietnia do domu, do Częstochowy. Następnego dnia rano siedziałem z kolegą w biurze Ligi Miejskiej, gdy usłyszeliśmy, co się stało. Najpierw niedowierzanie, potem groza. Dzwoniłem do wielu osób, niektóre – jak Grażyna Gęsicka – nie odebrały już tego telefonu. Dziwne, ale już po katastrofie odezwała się do mnie poczta głosowa z jej telefonu... Wiele osób dzwoniło do mnie, a słysząc, że żyję, wybuchali z ulgą płaczem. Myśleli, że leciałem do Katynia. Z Zarządem Częstochowskiej Organizacji Turystycznej pojechaliśmy na Jasną Górę, a potem wsiadłem w pociąg do Warszawy... Wieczorem spotkaliśmy się wszyscy w warszawskiej archikatedrze… W tygodniu nie mogłem usiedzieć na miejscu w Kancelarii, poprosiłem więc w Pałacu Prezydenckim o zajęcie – zlecono mi opiekę nad wartami honorowymi, które stały przy trumnach Pary Prezydenckiej. Świadomość ogromu strat przychodziła powoli... W poniedziałek w Kancelarii Prezydenta pod wieloma drzwiami stały zdjęcia Ofiar, kwiaty i znicze – wstrząsający widok. Władysław Stasiak, Paweł Wypych, Mariusz Handzlik, Aleksander Szczygło, Barbara Mamińska, Izabela Tomaszewska, Katarzyna Doraczyńska, ks. Roman Indrzejczyk...W czwartek widziałem po raz ostatni prezydenta Kaczyńskiego. Leciał do Wilna i tego samego dnia wracał. Wieczorem uścisnęliśmy sobie dłonie na pożegnanie.... Razem z Panem Prezydentem i jego Małżonką odeszło tak wielu wspaniałych Rodaków, wielu związanych z Częstochową, jak Prezydent Ryszard Kaczorowski, Janusz Kochanowski, Stanisław Mikke czy współpracujący z nami Maciej Płażyński, Sławomir Skrzypek…

– Niech ta tragedia coś w nas zmieni, nie tylko społeczeństwo, ale nade wszystko polityków!... – tak mówią teraz ludzie w całej Polsce... Jak Pan sądzi – jest szansa na lepszą Polskę?

– Ta wielka tragedia naszego pokolenia, która połączyła się z tragedią sprzed 70 lat, wyzwoliła w Polakach to, co w nas tkwi, choć w czasie spokoju jest ukryte, a widać to w czasach zagrożenia – solidarność... Było to widać nie tylko w Warszawie czy Krakowie, ale i w wielu innych miejscach Polski. Teraz, gdy skończyła się żałoba, to nowe życie musi być silniejsze od tego, co było w przeszłości. Bo razem można zrobić więcej. A kłócąc się, poniżając, działamy na szkodę nie tylko nas samych, ale i całego narodu. Wielu konfrontowało to, co widziało w telewizji jeszcze na dzień przed katastrofą, z tym, co tuż po niej... I zobaczyło, że ten Prezydent, któremu zarzucano dosłownie wszystko, nawet wzrost!, okazał się być człowiekiem honoru, uczciwości, prawości...Mam nadzieję, że zostanie w nas przeświadczenie, że prawda zawsze zwycięża, że trzeba iść drogą uczciwości i prawości, zarówno w życiu publicznym, jak i prywatnym. Trzeba budować na tym fundamencie przywiązanie do Ojczyzny, na jej prawdziwej, a nie zakłamanej historii, bo polski patriotyzm jest wielką wartością. Symbolem takiej postawy stał się Lech Kaczyński. I dla nas żyjących jego przesłanie staje się testamentem na przyszłość. Jego dzieło życia powinno być kontynuowane...


7 Dni Tygodnik Regionalny
http://www.7dni.com.pl/Aktualnosci/?id=69&addComment=no
29 Kwiecień 10:07


Tadeusz Wrona: Zaskoczenie Piotra Kurpiosa trwa do dziś

Wydarzenia z 15 listopada ubr. a związane z referendum i odwołaniem Tadeusza Wrony z funkcji prezydenta miasta Częstochowy, przyćmione zostały przez te, które zdarzyły się później. Nierozłącznym elementem jest oczywiście upływający czas. Już zapomnieliśmy, nieco ochłonęli, bo i życie toczy się dalej.
Co o sądnym dla siebie dniu referendalnym mówi Tadeusz Wrona?
Jak dziś widzi swoją przyszłość?
Czy zamierza powrócić na polityczną scenę Częstochowy?

- Częstochowa lat 90-tych – wówczas rozpoczął pan działalność polityczną, a Częstochowa dziś...

- Życie społeczne w takim mieście jak Częstochowa zmienia się, tak jak zmienia się świat. Występują różne wydarzenia, napięcia, problemy, nie istnieją jakieś proste rozwiązania ani stabilność w wielu aspektach społecznych.
Gdy przed 20 laty kandydowałem do Rady Miasta z Komitetu Obywatelskiego „Solidarność” nie miałem żadnych planów związanych z wielką polityką. Wówczas musiałem, podobnie jak i wielu moich innych kolegów, wybrać zmiany polegające na współuczestnictwie w zarządzaniu miastem, po to by doszło do zmian jakościowych w życiu mieszkańców. Na początku lat 90-tych Częstochowa była miastem szarym, przeciętnym, podobnie jak wiele, innych polskich miast tamtego czasu, pozbawionych prawa do samorządności. Samorząd oznaczał przywrócenie suwerenności mieszkańców. Wybrani przez nich, gotowi byliśmy służyć ich dobru.
Polityka nie jest celem samym w sobie, jest narzędziem do uzyskiwania pewnych efektów, do pozostawienia po sobie konkretnych osiągnięć. Głównym celem mojej działalności jest możliwość dokonywania rzeczy, które są przydatne ludziom i działać w ich interesie.

- Przyzna pan, że w ostatnich latach władza nie cieszyła się powszechnym uznaniem częstochowian…

- Nałożyło się kilka elementów. Po pierwsze, kryzys ogólnoświatowy, który dotknął też Częstochowę. Spowolnienie gospodarcze i duży spadek społecznej satysfakcji, poczucie zagrożenia, co z miejscami pracy i utrzymaniem rodziny. Władza w takim kontekście dużo traci, chociaż nie odpowiada za sytuację firm rynkowych, to jednak obawy mieszkańców rodzą nastroje niechętne władzy. Po drugie, okres 2008-2009 to trudny ale niezbędny okres przygotowywania i realizacji inwestycji, których pełny efekt dostrzec będzie można dopiero po zakończeniu. Po trzecie, kwestia niezrozumienia przez niektórych naszych zamierzeń, w tym remontu III Alei oraz I i II wraz z Placem Biegańskiego. Wiele naszych projektów oponenci wykorzystywali do celów politycznych. Gra polityczna, która szkodzi miastu, bo jeżeli zostawimy aleje niewyremontowane to stracą wszyscy – przedsiębiorcy, mieszkańcy i miasto.

- Jednym z najczęściej podnoszonych zarzutów jest właśnie remont alej i innych ulic miasta oraz sposobu zarządzania - czy też jego braku - przez dyrekcję Zarządu Dróg Miejskich…

- Zadania realizowane przez Zarząd Dróg są bardzo trudne. W Częstochowie jest dużo dzielnic peryferyjnych, które zostały dołączone do miasta w latach 70-tych i nie było w nich infrastruktury. Dyrektor dróg był obecny na każdym spotkaniu Rad Dzielnic, starał się sprostać oczekiwaniom w tych dzielnicach, gdzie są ulice o nieutwardzonej nawierzchni. Pamiętajmy, że takich dróg gminnych jest jeszcze blisko 100 km, na ogólna ilość ok 650 km dróg w mieście. Dyrektor Zarządy Dróg wypracował najwięcej pieniędzy z Unii dla Częstochowy.

- Odnoszę wrażenie, że zlekceważył pan siłę referendum…

- Nie bagatelizowałem referendum, natomiast mieszkańców prosiłem, żeby nie uczestniczyli w nim. Uważam, że nie było żadnego uzasadnienia do przeprowadzenia referendum. Można powiedzieć, że ci co doceniali moją pracę na referendum nie poszli. To był moment, w którym różne środowiska miały swój interes aby włączyć się do tych działań przeciwko mnie, a kto jest beneficjentem - to wiemy. Wszelkie spekulacje pozostawiam dziennikarzom i analitykom.

- Jak ocenia pan swojego następcę, Piotra Kurpiosa pełniącego funkcję prezydenta miasta Częstochowy?

- Ocenę wystawią dziennikarze, mieszkańcy, korzystający z usług urzędu miasta. Za najważniejsze uważam, by nie utracić pozyskanych pieniędzy, a inwestycje były kontynuowane. Myślę, że gdy Piotr Kurpios dostał propozycję był zaskoczony, że może objąć funkcję Prezydenta Miasta, jego zaskoczenie trwa do dziś.

- Niedługo po naszej rozmowie, którą publikujemy nastąpiła straszna tragedia, która pana też szczególnie dotknęła…

- W sobotę, rano, 10 kwietnia, podobnie jak wszyscy Polacy, z bólem odebrałem informację o strasznej katastrofie. Zginął mój Prezydent Rzeczypospolitej, Prezydent, dla którego pracowałem jako doradca. Zginęła Jego Małżonka, którą miałem szczęście poznać, lubić i szanować. Zginęli moi bliscy koledzy i koleżanki z pracy w Kancelarii Prezydenta RP, z wcześniejszej pracy w Sejmie, z pracy dla samorządu. Byli także wśród nich Częstochowianie: Honorowy Obywatel Miasta Prezydent RP na emigracji Ryszard Kaczorowski, Rzecznik Praw Obywatelskich Janusz Kochanowski, znakomity prawnik Stanisław Mikke... Ostatnie dni to dla mnie pielgrzymka, towarzyszenie Zmarłym w ich ostatniej drodze.
Ta największa katastrofa w dziejach Polski zmienia postrzeganie polityki. Żegnamy ludzi, którzy swoje życie poświecili dobru ogółu. Odkrywamy prawdziwe wartości służby publicznej. Naszym obowiązkiem jest przechowanie i kontynuowanie tych wartości.
Musimy zatem przestać widzieć w polityce tylko grę o stanowiska. Dostrzeżmy w niej moralny obowiązek służby dobru i ludziom.


 




Prezydent Częstochowy Tadeusz Wrona odpowiada na pytania czytelników „Życia Częstochowskiego”

Przez dwa dni czytelnicy „Życia Częstochowskiego” zadawali pytania Prezydentowi Miasta Tadeuszowi Wronie. Najczęściej powracał w nich temat planowanego referendum, inwestycji, oferty dla młodych częstochowian. Odpowiedzi na wszystkie pytania zadane przez Czytelników znajdą się wkrótce na stronie internetowej miasta: www.czestochowa.pl

Pyt. Ponad 30 tysięcy mieszkańców opowiedziało się za referendum w sprawie odwołania Prezydenta Miasta. Jak odbiera Pan taką sytuację? Mieszkańcy opowiadając się za referendum uważają, że miasto jest źle zarządzane.

Odp. Nie mam powodu obawiać się referendum. Dorobek ostatnich lat jest widoczny. Po raz pierwszy w swojej najnowszej historii miasto przeżywa okres takiego ożywienia gospodarczego. Po 2003 roku wydano na miejskie inwestycje ponad 500 mln zł; w wartościach realnych jest to więcej niż w okresie 1990-2002 r. Miasto rozwija się harmonijnie, we wszystkich sferach życia. Zapewnione jest bezpieczeństwo osobiste i socjalne mieszkańców. Częstochowa staje się coraz piękniejsza...Część mieszkańców, przekonana tendencyjną agitacją SLD, opowiedziała się za referendum. Dopiero jesienią podczas głosowania częstochowianie wyrażą swój pogląd na temat zarządzania miastem. Jednocześnie także znaczna część mieszkańców z oburzeniem odbiera inicjatywę referendum. Są bowiem pewne kardynalne zasady demokracji. Zasada kadencyjności oznacza, że wybranej osobie powierza się na określony wcześniej czas odpowiedzialność za sprawy wspólne. Po upływie kadencji, w normalnej procedurze wyborczej, obywatele rozliczają wybraną władzę. Takie są zasady demokracji. Naruszanie ich bez poważnego powodu, to nie tylko zbędne koszty finansowe obciążające mieszkańców, lecz przede wszystkim demonstracja braku szacunku dla norm życia publicznego. Przerwanie kadencji rodzić może także inne poważne problemy finansowe. Dotyczyć one mogą pozyskiwania i wykorzystania środków europejskich nie tylko dla miasta. Koordynujemy bowiem także realizacje projektów w ramach subregionalnego planu rozwoju; dotyczy to blisko 75 mln euro dla samorządów czterech powiatów.


Pyt. Pana krytycy twierdzą, że obecnie niepokojąco wzrosło zadłużenie…

Odp. Jak wyglądał rating, czyli ocena wiarygodności finansowej miasta przed 2002 rokiem? Nie było takiej oceny, bo Częstochowa nie miała pod tym względem wiarygodności. Uzyskiwana nadwyżka dochodów bieżących nie wystarczała na obsługę zadłużenia. Od 2003 roku nadwyżka finansowa stale rośnie, bez problemu obsługujemy zadłużenie i inwestujemy w rozwój miasta. Wskaźnik zadłużenia, liczony zgodnie z ustawą o finansach publicznych, nie jest wyższy niż w 2003 roku. Od 2005 roku posiadamy ocenę wiarygodności finansowej na rynkach międzynarodowych wystawioną przez znaną agencję FitchRatings. Dzięki temu nie musimy dziś korzystać z kosztownych pożyczek komercyjnych lecz z preferencyjnych kredytów EBI – Europejskiego Banku Inwestycyjnego. Krytyka podnoszona przez lewicę jest więc rozbieżna z niezależnymi ocenami zewnętrznych obserwatorów. Świadectwem tych ocen są wysokie pozycje Częstochowy w rankingach dobrze zarządzanych miast, rankingu „Rzeczpospolitej”, „Forbes”... Zarzucają nam także słabe pozyskiwanie środków europejskich. W okresie 2002–2009 pozyskaliśmy 239,9 mln zł, blisko 1000 zł na jednego mieszkańca. W ostatnim okresie programowania UE (2007-2013), a więc w ciągu ostatnich 2 lat pozyskaliśmy 128,8 mln zł. Dodatkowo mamy już zapewnione finansowanie na inwestycje drogowe, w tym węzeł na DK-1 – 175 mln zł, na inwestycje w ramach subregionalnego planu rozwoju 57,5 mln zł i 40 mln zł na modernizację Alei Najświętszej Maryi Panny.


Pyt.. Jaka jest wizja miasta, czy Częstochowa ma zostać miastem dla pielgrzymów? Jak będzie wyglądała za 5, 10, 20 lat?

Odp. Wizja miasta została przyjęta w Strategii Rozwoju Częstochowy do roku 2025. Stawiamy na rozwój oparty na wiedzy i doświadczeniu zawodowym mieszkańców. Dążymy do kreowania tu silnego ośrodka gospodarczego wykorzystując potencjał istniejących wyższych uczelni. Dlatego też priorytetem staje się edukacja, troska o jej możliwie najwyższy poziom, od szkół podstawowych postulowany, publiczny Uniwersytet Częstochowski. Ważna jest także sfera jakości życia codziennego mieszkańców, prozdrowotne walory środowiska, poziom i dostępność usług publicznych, w tym usług kulturalnych, rekreacyjnych, opiekuńczych, zdrowotnych, oświatowych... W dłuższej perspektywie wzrost poziomu jakości życia pozwoli przezwyciężyć problemy demograficzne. Unikalną, a przez to bardzo istotną, wartością Częstochowy jest obecność Klasztoru Jasnogórskiego. To właśnie sprawia, że Częstochowa jest rozpoznawalna w świecie, że jest atrakcyjnym celem przyjazdów turystycznych. Nie bagatelizujmy tu nawet względów materialnych, ruch pielgrzymkowy na Jasną Górę generuje pośrednio kilka tysięcy miejsc pracy. Wiedzą o tym dobrze przedsiębiorcy inwestujący w budowę hoteli, restauracji, kawiarni w centrum miasta. Łączyć więc powinniśmy harmonijnie dwie funkcje miasta – silnego ośrodka przemysłowego i światowego centrum pielgrzymkowo-turystycznego.


Pyt. Mówi się, inwestorzy od nas uciekają. Częstochowa leży w znakomitym miejscu, na trasie z Warszawy do Katowic, czy potrafimy to wykorzystać?

Odp. Jest w tym pytaniu zawarty pewien szkodliwy mit, negujący wartość częstochowskiego przemysłu. Przypomnijmy więc pewne podstawowe liczby. Bezrobocie w 2003 r sięgało 18%, w 2008 r – 6,9%. Porównywalnie duży spadek wskaźnika bezrobocia nastąpił w - pokazywanych jako wzór – dużych miastach: Wrocławiu, Poznaniu, Gdańsku. W latach 2007-2008 suma inwestycji bezpośrednich podjętych przez największe firmy funkcjonujące w Częstochowie wyniosła ponad 1,5 mld zł. W ostatnich latach liczba przedsiębiorstw z udziałem kapitału zagranicznego zwiększyła się o 70 podmiotów. Inwestorzy nie uciekają z Częstochowy, przeciwnie rozbudowują swoje zakłady, zwiększając ilość miejsc pracy. Koncern TRW zwiększył zatrudnienie z 1,1 tys. do ponad 4 tys., utworzył tu Centrum Badawczo- Wdrożeniowe i Centrum Obsługi Finansowej dla Europy Środkowej. Fińska firma ciepłownicza Fortum buduje nowy blok elektrociepłowni. Rozwija się Dospel, lider na rynku wentylacji, czy huta szkła Stolzle... Zwróćmy tu uwagę na inne niebezpieczeństwo, widoczne właśnie obecnie w czasach zagrożenia kryzysem globalnym. Nie jest dobre uzależnienie od jednego dużego inwestora. Może on z dnia na dzień przenieść produkcję, tam gdzie są nisze koszty. Atutem sytuacji gospodarczej Częstochowy jest duże zróżnicowanie branż, nie jesteśmy uzależnieni od koniunktury jednego zakładu czy jednej branży. Ważne jest przy tym, by pozyskiwany kapitał inwestował w rodzaje produkcji wysokoprzetworzonej. Zakład montujący sprowadzane podzespoły można otworzyć wszędzie – w Chinach czy Białorusi; to nie wymaga specjalnych kwalifikacji pracowników. Odmiennie rzecz wygląda z Centrum Badawczym czy Centrum Finansowym– tu liczą się kwalifikacje, przygotowanie, znajomość języków obcych. Tego typu usług nie opłaca się inwestorowi przenosić, bo nie znajdzie łatwo pracowników o odpowiednich kwalifikacjach. Często w naszym mieście dominuje nastrój narzekania, samokrytyki, umniejszania własnych sukcesów. Tym sobie sami możemy szkodzić, wmawiając, że w Częstochowie nic się nie uda. Możemy jednak szczycić się wieloma sprawami. Most siekierkowski w Warszawie, słupy elektrowni wiatrowych w Niemczech, pasy bezpieczeństwa w połowie europejskich samochodów, klimatyzacja w wielu prestiżowych obiektach, tafle szklane na ścianach nowoczesnych budynków, kufle na Oktoberfest, poszukiwane przez nowojorczyków ozdoby choinkowe, a nawet podbijające serca Niemców, Anglików, Amerykanów tradycyjne polskie pierożki – to produkt częstochowski. To jest świadectwo marki naszego miasta. Dobrą marką cieszą się także produkty naszego tradycyjnie silnego rzemiosła.


Pyt. W ostatnich latach powstało kilka inwestycji, to prawda. Ale nie są to inwestycje dla przeciętnego częstochowianina. Wyremontowano dużym nakładem kosztów parę zabytkowych budynków w których swoją siedzibę znalazło przede wszystkim muzeum, np. Muzeum Pielgrzymowania. Czy nie lepiej byłoby przeznaczyć te pieniądze choćby na drogi, które są w opłakanym stanie?

Odp. Przypomnę, w latach 2004-2008 zrealizowane zostały inwestycje miejskie o wartości przekraczającej 500 mln zł. W tym ponad 40% środków przeznaczonych zostało na drogi. Niestety, ta sfera jest najtrudniejsza, uzyskanie tu zadowalających efektów wymaga jeszcze wielu lat pracy i wielu setek milionów złotych. Częstochowa zajmuje obszar 160 km. kw, posiada ponad 600 km. dróg. Stan ich od lat był niezadowalający. Blisko 1/3 dróg gminnych w 2003 r. nie posiadała twardej nawierzchni. Budowane 40-50 lat temu drogi nie są dostosowane do obecnego poziomu ruchu samochodowego. Degradacji technicznej uległy mosty i wiadukty. Można powiedzieć, że podobne problemy ma cała Polska. Miasta na prawach powiatu, są jednak w szczególnej sytuacji. Nie mają możliwości korzystania z funduszu drogowego na remonty i modernizację dróg krajowych w swoich granicach. Koszt utrzymania i modernizacji 45 km dróg krajowych, w tym 19 km najważniejszej polskiej trasy – DK-1, spoczywa na budżecie miasta. Taki jest efekt wprowadzonej w 2003 r przez rząd SLD zmiany ustawy. Nie ma także źródła zasilania modernizacji dróg gminnych, tak jak istnieje pomoc w tym zakresie dla gmin wiejskich. Pozyskanie zatem pomocy zewnętrznej na modernizację naszych dróg jest zadaniem bardzo trudnym. Koszt, przy tym, takich modernizacji wynosi 3-5 mln zł za kilometr, to jest wartość odpowiadająca np. budowie sali gimnastycznej. W budowie dróg wybraliśmy i określiliśmy w Wieloletnim Planie Inwestycyjnym kierunki działań. A więc – budowa podstawowego, „szkieletowego” układu komunikacyjnego. To są duże inwestycje, takie jak wiadukt w ul. Jagiellońskiej, budowa ul. Okulickiego, trwająca budowa połączenia dzielnicy Północ – ul. Brata Alberta z DK-1, połączenie ul. Legionów ze strefą aktywności gospodarczej – terenami pohutniczymi. W tym trzeba też widzieć zaplanowaną budowę węzła Aleja Jana Pawła II z DK-1, z przedłużeniem do ul. Srebrnej – na ten cel pozyskaliśmy środki; budowę przedłużenia ul. Śląskiej do ul. Bohaterów Monte Cassino. W perspektywie mamy przebudowę połączenia z węzłami autostradowymi, a także – rozpoczęliśmy tu prace projektowe – połączenie ul. Sobieskiego z DK-1. Oprócz tych inwestycji realizujemy zadania istotne dla dzielnic – budowę dróg lokalnych. Co roku przybywa kilka ważnych dla mieszkańców ulic na Stradomiu, Lisińcu, Zawodziu, Wyczerpach i innych dzielnicach. Realizowane są także zadania wynikające z planów zagospodarowania miejscowego. Pamiętać przy tym należy, że budowa tych dróg lokalnych zależna jest nie tylko od posiadania pieniędzy. W mieście, gdzie zdecydowana większość obszaru stanowi rozproszoną własność prywatna, nie łatwo wykupić grunty pod budowę i uzyskać wymagane prawem przyzwolenie wszystkich właścicieli sąsiadujących nieruchomości. Zanim rozpocznie się budowa drogi, należy zrobić wszystko „pod ziemią” - sieci kanalizacyjne, gazowe, odwodnienie itd. W tym roku zakończyliśmy wielki program budowy kanalizacji w dzielnicach peryferyjnych – 70 km nowej sieci. Dopiero po zakończeniu tej inwestycji możemy rozpocząć budowę dróg w tych dzielnicach. Trzecia sprawa – obiekty inżynieryjne: wiadukty mosty. W ostatnim okresie wykonaliśmy tu szereg ważnych zadań – remont wiaduktu w Alei Pokoju, remont mostów na trasie DK-1 i w Al. Jana Pawła II, remont mostków ul. Dobrzyńskiej... Bez tego, obiekty owe ze względu na stan techniczny wyłączone zostałyby z użytkowania, co spowodowałoby zator komunikacyjny całego miasta...


Pyt. Czy zatem nie warto skupić środki budżetowe na inwestycjach drogowych, rezygnując np. z budowy obiektów kulturalnych czy innych?

Odp. W mieście zarejestrowanych jest blisko 100 tys. samochodów, 6 razy więcej niż w 1990 r. żadne miasto na świecie nie jest w stanie zaspokoić potrzeb związanych z takim wzrostem ruchu. Częstochowa także. Dlatego musimy inwestować w rozwój komunikacji publicznej – stąd zakupy nowego taboru i plan budowy linii tramwajowej na Błeszno. Niezbędne są także systemy sterowania ruchem i miejsca parkingowe. To także realizujemy. Potrzeby, wspomnianego, przeciętnego mieszkańca, nie ograniczają się jednak do podróżowania samochodem po mieście. Częstochowa musi harmonijnie rozwijać wszystkie sfery zadań publicznych. Istotną bolączką jest brak mieszkań – uzupełniamy więc ofertę rynkową realizując mieszkania w ramach TBS oraz mieszkania z lokalami socjalnymi dla najuboższych. Rocznie dzięki temu przybywa 100-150 nowych mieszkań. Dla każdego ważna też jest dobra baza lecznictwa. Gdybyśmy nie inwestowali w rozbudowę Miejskiego Szpitala Zespolonego – w oddział intensywnej terapii,w neurologię, w nowe sale operacyjne, w oddział urologii – ciężko chorzy skazani byliby na wyjazdy do szpitali górnośląskich. Istotne jest też tu stworzenie systemu ratownictwa medycznego, by pomoc w razie wypadku czy nagłej choroby była natychmiastowa. Nasze Centrum Powiadamiania Ratunkowego pokazywane jest jako wzorcowe. Inwestujemy też w poprawę bezpieczeństwa. W przekazanych i wyremontowanych przez miast obiektach powstały dwa komisariaty, wprowadzony został monitoring wizyjny w centrum. Przyszłość Częstochowy zależna jest od wykształcenia mieszkańców. Musimy więc inwestować w poprawę jakości bazy szkolnej, zarówno naszych szkół jak i funkcjonujących w mieście uczelni wyższych – Politechniki i AJD. Jakość życia to także warunki prozdrowotne. A zatem czystość środowiska, które chronimy rozbudowując systemy kanalizacji, oczyszczania ścieków, gospodarowania odpadami, ochrony powietrza... Ale także zdrowie zależne jest od istnienia terenów zielonych i możliwości rekreacji. Jestem przekonany, że nasza inwestycja w zagospodarowanie Lasku Aniołowskiego i budowę deptaków nad Wartą, w perspektywie sprzyjać będzie zmniejszeniu wydatków na leczenie chorób serca, płuc czy kręgosłupa. Uważam także za moralny obowiązek miasta troskę o dziedzictwo materialne. Nie mogliśmy dopuścić by zniszczeniu uległy tak piękne przykłady dawnej architektury jak „kamienica kupiecka” przy Alei, kamienice przy Alei 47 i przy ul. Katedralnej, obiekty po Wystawie 1909 roku, Parki Podjasnogórskie, pałacyk Hantkego i – oczywiście – najważniejszy miejski zabytek – Ratusz. Ta troska o dziedzictwo i o piękno miasta widoczna jest także w odnowionej III Alei. Jeśli zaś chodzi o Muzeum Pielgrzymowania; tak się składa, że przybywając do Wieliczki szukamy muzeum żup solnych, w Tczewie jest muzeum Wisły, w Pacanowie – Koziołka Matołka, w Puławach – Czartoryskich, w Gdańsku muzeum morskie... Uszanujmy więc naszą specyfikę, dla 4 milionów pielgrzymów rocznie oczywistym jest, że tu – w Częstochowie – mogą zwiedzić Muzeum Pielgrzymowania. Jest to też konsekwentne działanie na rzecz przyciągnięcia pielgrzymów z Jasnej Góry do centrum miasta. Ale nie ogranicza to zakresu rozwoju innej oferty kulturalnej. Jest muzeum Haliny Poświatowskiej, galerie obrazów Zdzisława Beksińskiego i Jerzego Dudy Gracza, unikatowy skansen archeologiczny i muzeum rud żelaza. Wkrótce przebudowana zostanie Filharmonia, tworząc lepsze warunki dla rozwoju muzyki. Nasza oferta kulturalna jest wszechstronna i różnorodna, kierowana pod potrzeby każdego. Inwestować w rozwój bazy kulturalnej powinniśmy, bo zwiększa to atrakcyjność Częstochowy. Jest to także odpowiedź na pewne potrzeby mieszkańców. Na inne potrzeby odpowiadamy budując Stadion Miejski czy planując budowę hali widowiskowo- sportowej. Sport ma u nas wielu odbiorców. Sukcesy żużlowców i siatkarzy uzasadniają inwestowanie w bazę dla ich występów. Budując halę widowiskową myślimy perspektywicznie o organizacji w naszym mieście, jednej ze stolic siatkówki, meczy w ramach Mistrzostw Świata 2014.


Pyt. Niektórzy młodzi ludzie narzekają, że miasto nie jest dla nich atrakcyjne.

Odp. Może niektórzy, bo wielu innych młodych ludzi czyni dużo, by miasto stawało się atrakcyjne nie tylko dla nich. Potrafili zainicjować i organizować Noc Kulturalną, festiwal muzyki reggae, występy zespołów w amfiteatrze na Promenadzie Niemena, przegląd teatrów ogródkowych... Imponująco wygląda także dorobek młodych ludzi w organizacji różnorodnych imprez w pubach i klubach. Dzięki temu w Częstochowie wciąż dzieje się coś ciekawego. Z satysfakcją widzę jak inne miasta zaczynają nas naśladować, organizując swoje Noce Kulturalne; z podobną satysfakcją dostrzegam przyjazdy młodzieży z aglomeracji górnośląskiej, z innych miast województwa, szukając w Częstochowie dobrej, na odpowiednim poziomie, oferty kulturalnej. Przy tak dużej inwencji naszych młodych środowisk kulturotwórczych, nie musimy odczuwać kompleksu wobec innych dużych miast. Kultura to tylko część potrzeb oczekiwanych przez młodzież. Najważniejsze jest zapewnienie dobrych warunków edukacji i startu do kariery zawodowej. Jednym z istotniejszych zadań jest zapewnienie w utworzonym przez miejską Agencję Rozwoju Regionalnego Parku Przemysłowo-Technologicznym miejsca dla inkubatora przedsiębiorczości. Tworzy to szansę wprowadzania na rynek gospodarczy inicjatyw rodzących się w uczelniach. Inkubator współdziała z innymi formami wsparcia młodych ludzi w drodze do aktywności gospodarczej. Pomoc ARR i Powiatowego Urzędu Pracy to także doradztwo, staże zawodowe, dotacje i pożyczki na uruchomienie własnej firmy. Młodzież jest także głównym odbiorcą usług e-administracji. Rozbudowujemy tu systemy umożliwiające załatwianie większości spraw urzędowych zdalnie, przez internet. Ponadto uruchomiliśmy 50 infomatów w ramach Miejskiego Systemu Informacji Turystycznej; zainstalowaliśmy tzw. hot-spoty, dzięki którym np. w Alei, czy w okolicy uczelni mamy bezprzewodowy dostęp do internetu. Dla potrzeb młodych ludzi realizowane są obiekty sportowe, rekreacyjne czy kulturalne. Powstały m.in. 2 skate-parki, 2 boiska typu „Orlik”, kompleks boisk sportowych przyszkolnych, amfiteatr na Promenadzie Niemena. Zakończony został generalny remont Młodzieżowego Domu Kultury – pałacyku Hantkego, pływalni krytej, sali widowiskowej, domku „orkiestry”. Jest więc, gdzie rozwijać uzdolnienia młodego pokolenia. W większości przy tym stosujemy zasadę — „dla młodzieży, z młodzieżą”. To młodzi użytkownicy podpowiadali nam jak najlepiej urządzić skate-parki czy inne obiekty. Ale, jak wspomniałem na początku: liczymy na odpowiedzialność i inwencje młodych ludzi. To od nich zależy atrakcyjność Częstochowy.


Pyt. Jak Pan znosi niewybredne i brutalne ataki? Czy przez to nie stracił Pan czasu letniego wypoczynku, czy starczy sił do końca kadencji?

Odp. Jestem spokojny i przyzwyczajony do różnorodnych ataków. Najważniejsze, że miasto funkcjonuje dobrze, nie ma zagrożeń dla bezpieczeństwa mieszkańców. Służba dla samorządu wymaga poważnego wysiłku, bez pracy nie udałoby się zrealizować tylu inwestycji. Wiedząc, że mogę liczyć na moich pracowników mogłem – tak jak co roku – poświęcić trochę czasu na wypoczynek w towarzystwie najbliższej rodziny. Poznawałem źródła naszej cywilizacji, kraj Arystotelesa, filozofa, którego tezy o roli polityki jako służby wspólnocie oraz przestrogi przed demagogią, każdy z nas powinien poznać i zrozumieć.

 





POROZMAWIAJMY O MIEŚCIE

Na temat problemów i rozwoju Częstochowy z prezydentem Tadeuszem Wroną rozmawiają: ks. Ireneusz Skubiś, ks. Ksawery Sokołowski, ks. Mariusz Frukacz, Margita Kotas i Katarzyna Woynarowska. Rozmowa zarejestrowana została podczas dwóch audycji radiowych „Niedzieli”


Ks. Mariusz Frukacz: – Od pewnego czasu w komentarzach prasowych czy rozmowach mieszkańców Częstochowy króluje słowo „rewitalizacja”. Bardzo prosimy Pana Prezydenta o wyjaśnienie, co w praktyce oznacza ten termin w kontekście Częstochowy.

Tadeusz Wrona: – Program rewitalizacji jest jednym z wielu programów operacyjnych, jakie przygotował nasz Urząd, i które przedkładamy Radzie Miasta do uchwalenia. Punktem wyjścia jest wieloletnia strategia rozwoju miasta. Jesteśmy w trakcie procesu jej aktualizacji, przedstawiliśmy Radzie Miasta strategię do roku 2025 – założenia jak miasto w długiej perspektywie powinno się rozwijać. Istnieje także 6-letni plan inwestycyjny, nowelizowany co roku i wiele programów, np. rozwoju transportu, gospodarki odpadami czy rozwoju budownictwa mieszkaniowego, informatyzacji i inne. Wśród nich jest program rewitalizacji miasta, dotyczący dzielnic, gdzie występuje splot problemów społecznych i technicznych. Ten program jest w jakimś sensie szczególny, dlatego że rewitalizacja to połączenie dwóch elementów – zmiana materii i zmiana sytuacji społecznej ludzi, którzy w tej przestrzeni przebywają. To nie jest tylko remontowanie budynków, ale także przebudowa pewnej mentalności. To, że zmienia się coś brzydkiego w efektowne, zmienia też ludzi. Tam, gdzie miasto dokonuje zmiany pewnego fragmentu, również właściciele prywatni inwestują swoje pieniądze w modernizację swoich obiektów. Dokładamy środki z budżetu miasta dla kamienic prywatnych, które są zabytkami chronionymi przez konserwatora zabytków, jest to zachęta do podejmowania trudu restaurowania lokalnego dziedzictwa. Myślę, że różnorodne formy współpracy powodują również, iż ci, którzy mieszkają w tych domach się zmieniają. Takim dobrym przykładem rewitalizacji jest III Aleja Najświętszej Maryi Panny, która przyciąga mieszkańców Częstochowy, nawet tych spoza centrum. Częstochowianie, a także wielu pielgrzymów, turystów przybywa tu żeby pobyć, pospacerować, nacieszyć się tym miejscem; po opuszczeniu Jasnej Góry wchodzą do miasta przez pięknie odnowiony park i III Aleję. Mam nadzieję, że tak będzie dalej – po odnowieniu I i II Alei.


Katarzyna Woynarowska: – Jaka jest ostateczna decyzja władz miasta – przebudowaną I i II Aleją będą jeździć auta, pojadą tamtędy autobusy czy nie?

– Tu jest wiele nieporozumień. Zacznijmy od tego, że projekt obejmujący modernizację II i I Alei wraz z pl. Biegańskiego odpowiada temu, co zrobiono w III Alei. Nasz projekt został uznany za jeden z kluczowych projektów województwa śląskiego. Dostaliśmy na jego realizację 10 milionów euro. Rozpisaliśmy konkurs architektoniczny dla projektantów z całej Polski, wygrał zespół częstochowski: Paweł Korzewski i Krzysztof Chmura. Jednak tak wielkie realizacje budzą zawsze emocje. Prowadziliśmy debaty z mieszkańcami, by wybrać optymalne formy realizacji renowacji i organizacji przestrzeni Alei po remoncie. Najwięcej uwag dotyczy właśnie organizacji ruchu. Powiem po raz kolejny jasno – po II i I Alei będzie się jeździć, tak jak dzisiaj, tylko będzie to ruch uspokojony, spowolniony. Zależy nam na tym, by nie odbywał się Alejami ruch tranzytowy, by w Aleje wjeżdżali ci, którzy mają tam coś do załatwienia, kupienia lub chcą zwyczajnie pospacerować, odpocząć. Będą też jeździły po Alejach autobusy.


Margita Kotas: – Aleje pięknieją, i dobrze. Jednak nie wszyscy pielgrzymi przychodzą pieszo, wielu przyjeżdża pociągiem. Wtedy „wizytówką” miasta jest ul. Piłsudskiego, gdzie potykają się na dziurawych chodnikach, widzą dziury w jezdni, oglądają budy z frytkami, wdychają tamtejsze zapaszki – Piłsudskiego nazywa się coraz częściej Aleją Frytkową. Niedawno w budach pojawiły się „salony gier”. Czy jest szansa na zmianę wizerunku tej ulicy...

– Na pewno tak, przy okazji przebudowy Alei jest w planach przebudowa także ul. Piłsudskiego. Planowane jest inne rozwiązanie przy skrzyżowaniu z Alejami, tak by ułatwić połączenie z ul. Wilsona. Kłopot z ul. Piłsudskiego polega na prawach własności. Spora część pasa przy tej ulicy należy do PKP. W całej Polsce tereny PKP są zablokowane, trudne do zagospodarowania.


K.W. – Mieszkańcy mają żal, że się z nimi nie rozmawia, nie konsultuje pewnych spraw, traktuje instrumentalnie. Przykładem jest ul. Szymanowskiego, na której zaplanowano ścięcie wszystkich drzew, by zrobić parkingi. Mieszkańcy ostro zaprotestowali wobec tego pomysłu, mówią:, że rozmawia się z nimi dopiero wtedy jak narobią krzyku, zawiadomią media.

– Wiem, że ten pomysł z ul. Szymanowskiego wzbudzał kontrowersje, nawet wśród urzędników. W tej chwili mogę zapewnić, że drzew się nie zetnie, choć zrobimy parkingi – w uzgodnieniu ich lokalizacji ze wspólnotami mieszkańców. Będzie ich tylko mniej. Zwrócę tu uwagę, że problem ul. Szymanowskiego nie jest odosobniony. Od czasu, gdy budowano osiedla w centrum, liczba samochodów uległa zwielokrotnieniu. Mieszkańcy domagają się od miasta, by zapewnić im parkingi. Dziś wiele samochodów, także na Szymanowskiego po prostu parkuje na trawnikach.


K. W. – Problem z parkowaniem to rzecz normalna w sporych miastach. Buduje się tam parkingi piętrowe – nadziemne i podziemne. W ciasnej zabudowie miejskiej to najlepsze rozwiązanie, bo jest szansa, że wtedy ocaleje w mieście zieleń...

– Mamy dwie lokalizacje na takie parkingi – w miejscu dawnego Merkurego – ponad 200 miejsc i za dawną Cepelią parking podziemny. Planujemy też miejsca pod budowę parkingów naziemnych piętrowych. Usługa udostępniania miejsc parkingowych jest usługą komercyjną, dlatego poszukujemy inwestorów gotowych budować i prowadzić płatne parkingi.


K. W.: – Obywatelskie Stowarzyszenie Przyjaciół Częstochowy formułuje wobec Pana zarzuty dotyczące m.in. braku pomysłu na gospodarczy rozwój miasta. Częstochowa, licząca obecnie ok. 240 tys. mieszkańców, nie utrzyma się jedynie z ruchu pielgrzymkowego, mówią Pana oponenci, potrzebne są inwestycje gospodarcze, tworzenie nowych miejsc pracy, ściąganie inwestorów. Tymczasem – nowych inwestycji brak – z wyjątkiem TR W i ocynkowni Mostostalu. Inwestorzy wolą pobliski Siewierz, Sosnowiec czy Myszków...

– Zarzut jest bardzo ogólny i krzywdzący. W ciągu ostatnich trzech lat liczba średnich i większych podmiotów gospodarczych zwiększyła się o 70 nowych firm; szacowana wielkość inwestycji wyniosła ponad 1,5 mld zł. Forma zarzutu dotyczy przy tym kwestii podstawowej – postawienia w opozycji miasta i pielgrzymów. Myślę, że jest to błędne myślenie. Częstochowa od wieków jest miastem pielgrzymkowym i jesteśmy dumni z tego, że Sanktuarium Jasnogórskie znajduje się właśnie u nas. Dzięki Ikonie Częstochowskiej jesteśmy rozpoznawalni na całym świecie, Jasna Góra stanowi o naszej tożsamości, jest naszym znakiem rozpoznawczym. Nie wolno też nie zauważać ekonomicznej strony – usługi kierowane do pielgrzymów generują rocznie 500-600 milionów zł wpływów. To przekłada się na kilka tysięcy miejsc pracy. Dlatego, gdy słyszę takie zarzuty, mam poczucie, że w Częstochowie tli się jednak mocny antyklerykalizm. I to nie tylko jako spadek po poprzedniej epoce...


Ks. inf. Ireneusz Skubiś: – Pamiętam rok 1979 r., gdy miał do Częstochowy przyjechać Jan Paweł II. Na Jasną Górę prowadziły wtedy piaszczyste dróżki pełne polnych kamieni. Wiejskie, zaniedbane drogi... Wtedy stanęliśmy wszyscy, także komuniści, przed problemem co z tym zrobić. Sławne sanktuarium, które wizytuje Papież, a tu takie widoczki. Co powiedzą zagraniczni dziennikarze? Komuniści spychali Częstochowę na margines, była to świadoma i latami trwająca polityka. W tym kontekście, o którym Pan Prezydent mówi, myślę, że trochę ciągle wyziera myślenie spadkobierców ludowej ojczyzny. Im ciągle chodzi o to samo – żeby dokuczyć Jasnej Górze, żeby dołożyć „czarnym”...

– Częstochowa musi mieć – z założenia – pewien dualizm w rozwoju. Z jednej strony jesteśmy światowym centrum pielgrzymowania, z drugiej jesteśmy silnym ośrodkiem przemysłowym. Z wyprodukowanej w Częstochowie stali powstał m.in. most siekierkowski w Warszawie. U nas produkuje się maszty elektrowni wiatrowych, systemy wentylacyjne, pasy bezpieczeństwa, poduszki powietrzne, które montowane są w większości europejskich samochodów, wreszcie rozmaite przetwory rolno-spożywcze. W Częstochowie są widoczne oznaki rozwoju gospodarczego. W końcu roku 2002, gdy zostałem prezydentem miasta, bezrobocie przekraczało 18%, w sądzie leżał wniosek o upadłość Huty Częstochowa. W 2008 r. wskaźnik bezrobocia spadł poniżej 7%. A w latach 2007-08 suma inwestycji, które podjęły firmy częstochowskie zamknęła się w kwocie półtora miliarda złotych. Nasi oponenci nie wspominają o tak dużych inwestycjach, jak realizowana przez FORTUM nowoczesna elektrociepłownia. TRW- buduje centrum finansowe na całą Europę Środkowo-Wschodnią oraz centrum badawczo-rozwojowe, szczególnie ważne dla młodych, wykształconych ludzi. Centrum to zatrudnia obecnie ponad 200 młodych inżynierów. Wreszcie są inwestycje Huty ISD. Opozycja nieustannie zapomina także o tym, że w latach 2005-2008 przybyło nam ponad 70 średniej wielkości podmiotów gospodarczych z udziałem kapitału zagranicznego. Dzięki tym inwestycjom w Częstochowie przybyło ok. 6 tys. nowych miejsc pracy. Utrzymuje się także dużo małych firm, ponad 25 tys. Udział miasta w działaniach progospodarczych i kreujących dobry klimat inwestycyjny był zawsze istotny. Wpływaliśmy na to, by powstała u nas specjalna strefa ekonomiczna, co ma przełożenie na podatki i zatrudnienie. Nasze autorskie przedsięwzięcia to Agencja Rozwoju Regionalnego, dzięki której utworzono Częstochowski Park Przemysłowy i Park Technologiczny z ośrodkiem transferu technologii. W ramach Parku powstały 4 hale produkcyjne oraz duży obiekt na ul. Wały Dwernickiego, mieszczący ośrodek transferu technologii i inkubatory dla przedsiębiorców. Tam także działa Akademicki Inkubator Przedsiębiorczości adresowany do studentów.


K. W. – Skoro jest tak dobrze, jak Pan Prezydent to przedstawia, to dlaczego Częstochowa się wyludnia. Nie mamy już statusu metropolii, bo ilość mieszkańców spadła poniżej 250 tys. – jest nas 240 tys. z tendencją spadkową. Młodzi wyjeżdżają na studia i w większości do Częstochowy już nie wracają... Podobne decyzje podejmują absolwenci naszych uczelni.

– To problem niżu demograficznego. Problem, który odczuwa nie tylko cała Polska, ale i Europa. Kryzys demograficzny jest największą barierą rozwojową...


K. W. – Sosnowiec odwrotnie niż my – zaludnia się. Ma już 230 tys.

– A w 2001 r. Sosnowiec miał ponad 240 tys. Spadek liczby ludności, powodowany spadkiem urodzeń jest widoczny w całym województwie. Jest to trudny problem, wynikający z indywidualnych preferencji. Dążymy do przezwyciężenia tego prowadząc konsekwentnie politykę nakierowaną na dobro rodzin. Na decyzję o pozostaniu w mieście ma wpływ wiele spraw: dobre szkoły, dobra opieka zdrowotna, możliwości zatrudnienia, dostęp do kultury. Staramy się w każdej z tych dziedzin działać w ramach możliwości prawnych. Sporo rodzin z rozmysłem przenosi się do podczęstochowskich wsi, walor sielskiej ciszy równoważy koszt dojazdu do pracy w mieście. Zabiegamy, by w naszym mieście rozwijały się uczelnie wyższe, a dobrze wykształceni absolwenci

wybierali tu pracę. Stąd jako przykład szansy wymieniam Centrum Badawczo-Rozwojowe przy TRW. Jesteśmy miastem nowoczesnym – w całych Alejach jest możliwość korzystania z bezpłatnego miejskiego Internetu – tzw. hotspoty są przeznaczone nie tylko dla mieszkańców, ale dla rzesz pielgrzymów. To ważne dla tworzenia pewnego klimatu wokół miasta. Nie wspomnę już o ciekawej ofercie kulturalnej i o bazie sportowej miasta...


K.W. – No właśnie... Budowa hali sportowej przy stadionie Włókniarz. Hala na 7 tys. ludzi, a w planie za mało miejsc na parkingi. „Zła lokalizacja” – wołają oponenci – Pieniądze wyrzucone w błoto.

– Wszystko można skrytykować. Wszystkiemu, co daje perspektywy na przyszłość można podpinać łatki. Podobnie jest w przypadku Alei. Wszystkim się podoba III Aleja, ale pojawiają się protesty, by nie zrobić równie ładnej Alei I czy II. Dziwna logika, prawda? Hala przy stadionie, to fragment projektu na powstanie dużego, nowoczesnego miejskiego centrum sportowego. Przygotowujemy się do Mistrzostw Świata w Siatkówce Mężczyzn, a Częstochowa jest w tej dziedzinie potęgą. Musimy mieć porządną halę sportową. Te mistrzostwa to dla nas szansa. W tej chwili mamy jedynie wybudowaną w latach 70. halę Polonia. Siatkówka to nasz mocny punkt, drugim jest żużel. Mamy świetny projekt kompleksu sportowego, na który część pieniędzy dała już Unia. To dobry czas na inwestycje. Wykonawcy biją się o zlecenia. Jest okazja do stworzenia w jednym miejscu nowoczesnego kompleksu sportowego, który pociągnie za sobą kolejne inwestycje. Oczywiście hala będzie zaopatrzona w parkingi, a w perspektywie mogą pojawić się tam hotele, restauracje, zaplecze usługowe.


K. W. – Zarzut nie dotyczy samej hali, ale jej lokalizacji, w tym ilości miejsc parkingowych...

– Tych miejsc parkingowych jest w projekcie sporo, a wykorzystane będą przecież wszystkie dotychczasowe parkingi przy stadionie. Nie jest zresztą zakończona procedura inwestycyjna wokół kompleksu. A co do lokalizacji? Nie ma w mieście lokalizacji z lepszym dojazdem. Realizowana jest przebudowa ul. Legionów, z DK-1 stadion będzie połączony dwupasmową trasą. Jest to część większego projektu, realizowanego w ramach uzgodnień z samorządami subregionu z pomocą środków unijnych – nowa trasa połączy przez Jurę Częstochowę z Myszkowem. Dla kompleksu sportowego kwestia dojazdu jest najważniejsza. Planujemy także organizowanie tam imprez kulturalnych czy przedsięwzięć handlowych typu targi i wystawy. Jest to też szansa rozwojowa dla dzielnicy Zawodzie.


K. W. – Jak już jesteśmy przy sporcie... Podgrzewanie wody w odkrytym basenie na ul. Dekabrystów za kwotę 11,5 miliona zł…

– Za tę kwotę wyremontujemy cały basen. Podgrzewacz, to dodatkowa zaleta. W tej chwili basen jest w takim stanie, że trzeba byłoby go pewnie niebawem zamknąć, a miasto potrzebuje ośrodków sportu i rekreacji. To będzie zupełnie nowy, nowoczesny basen. Sądzę przy tym, że większość mieszkańców to doceni, bo brak jest w Częstochowie dobrych kąpielisk publicznych. W studiu radiowym redakcji „Niedzieli” miały miejsce dwie audycje, w trakcie których prezydent Częstochowy Tadeusz Wrona odpowiadał na pytania naszych dziennikarzy. Obie audycje poprowadził redaktor naczelny „Niedzieli” ks. inf. Ireneusz Skubiś, a pytania zadawali też: ks. prał. Ksawery Sokołowski, ks. Mariusz Frukacz, Margita Kotas i Katarzyna Woynarowska. W bieżącym numerze „Niedzieli” drukujemy drugą część rozmowy z Prezydentem Częstochowy.


Margita Kotas: – Panie Prezydencie, kilka inwestycji wydaje się częstochowianom nieco na wyrost. Wielu mieszkańców dziwi się np. budowie kładki nad torami, która prowadzić będzie od ul. Wilsona do ryneczku na Wałach Dwernickiego, skoro 50 metrów dalej, w Alejach, jest most.

Tadeusz Wrona: – Budowę tej kładki warto rozpatrywać w szerszym kontekście. Służy ona modernizacji tradycyjnego targowiska „ryneczku” na Wałach Dwernickiego, a także ożywieniu okolic Filharmonii. Ryneczek jest miejscem nieuporządkowanym, nie spełnia obecnych wymogów. Jest to jedno z ulubionych miejsc zakupów częstochowian, ma już swoją historię, własną tradycję. Dlatego uzgodniliśmy ze Stowarzyszeniem Kupców, że oni wykonają remont całego obiektu, łącznie z nawierzchnią, z zadaszeniem, z innym wystrojem. Słowem – powstanie nowy ryneczek na Wałach. Natomiast my, czyli miasto, robimy wyprowadzenie ewakuacyjne pieszych – taki jest wymóg bezpieczeństwa – czyli ową kładkę nad torami. Inaczej pewnie pozwolenia na handel nie wydałaby straż pożarna. Kładka daje łatwość skorzystania z parkingu na ul. Wilsona, co znacznie ułatwi obsługę komunikacyjną klientów ryneczku. Realizujemy także duży projekt przebudowy Filharmonii. Budowa kładki dodatkowo pozytywnie wpłynie na otoczenie tej ważnej dla miasta instytucji kulturalnej. Zauważmy, że od 2005 r. prowadzimy duży program inwestycyjny. Na wydatki majątkowe przeznaczamy ponad 20% ogółu wydatków miasta; jest to wskaźnik dwukrotnie wyższy niż w latach 1996-2004. Kwotowo to wielkość wydatków 4 razy wyższa niż wówczas. Jest więc co krytykować...


Katarzyna Woynarowska: – Czy Częstochowa jest miastem bezpiecznym? Nie pytam o bezpieczeństwo w Alejach, ale o dzielnice miasta o gorszej reputacji, z dużą przestępczością.

– Częstochowa wedle rankingu jednego z dużych ogólnopolskich pism znalazła się na 3 miejscu pod względem stanu bezpieczeństwa. Statystyka potwierdza, że należymy do miast z najniższą w województwie śląskim liczbą przestępstw i jednym z najwyższych wskaźników ich wykrywalności. Ale bezpieczeństwo jest wartością, o które należy stale dbać. Zrealizowaliśmy pierwszy etap monitoringu wizyjnego miasta. Powstała sieć przesyłu i 16 kamer. Są ulokowane w newralgicznych miejscach wskazanych przez policję i straż miejską. Centrala mieści się w siedzibie Straży Miejskiej na ul. Krakowskiej, monitoring jest 24- godzinny. Efekty po 2 pierwszych miesiącach, to tysiąc interwencji. Na monitorze widać wszystko – natychmiast można wysłać w miejsce przestępstwa patrol, a prokuratura ma zarejestrowany przebieg przestępstwa. Oczywiście, jak dawniej chodzą po mieście patrole policji i straży miejskiej. Chcemy ten system rozwijać. Przygotowujemy wniosek, by w mieście było nawet do 70 kamer. Nie jest to nasze jedyne działanie. Przypomnę, że przekazane obiekty i środki miasta pozwoliły otworzyć komisariaty w dwóch newralgicznych dzielnicach: Północ i Raków. Finansowaliśmy także utrzymanie patroli policyjnej służby kandydackiej oraz sprzęt, wyposażenie i inne formy pomocy dla policji, straży miejskiej, pożarnej i innych formacji służących bezpieczeństwu.


Ks. prał. Ksawery Sokołowski:

Chciałbym wrócić do stwierdzenia Pana Prezydenta, że pielgrzymi z Jasnej Góry schodzą do miasta. Na podstawie moich obserwacji uważam, iż jest inaczej – pątnicy omijają miasto. Przede wszystkim dlatego, że nie są zapraszani. Przyznaję, że zostało dużo zrobione w otoczeniu Jasnej Góry. Ale w ostatnich latach ruch pielgrzymkowy został wyprowadzony z miasta, z wyjątkiem kilkunastu sierpniowych dni. Autokary przyjeżdżają na parking podjasnogórski, pielgrzymi udają się do klasztoru, po wyjściu z niego wsiadają i odjeżdżają. Takie są realia. Proszę postawić się w roli pielgrzyma, który przyjeżdża do miasta od strony Opola. Jaką widzi Częstochowę? Wiejską. A ci przyjeżdżający od strony Warszawy. Wjeżdżają na Rynek Wieluński, piękny kompleks, ale zaniedbany. Powiem szczerze – centrum Kłobucka lepiej wygląda. Trzeba więc podjąć poważną dyskusję na temat zharmonizowania pielgrzymkowej funkcji miasta z jej zadaniami jako miejsca do życia dla mieszkańców. Ci ostatni muszą też zrozumieć, że Częstochowa to miasto specyficzne.


K.W.: – Miastu zależy, by przybywało do Częstochowy i zostawało w niej dłużej jak najwięcej pątników. Ale pielgrzym to zazwyczaj człowiek niezamożny, chce kupić bułkę i np. jogurt, przenocować w najprostszych warunkach za np. 10 zł. Tymczasem w mieście, blisko Jasnej Góry naliczyliśmy zaledwie kilka małych sklepików spożywczych. Prowadzone jest jedno schronisko młodzieżowe w TZN na Jasnogórskiej. Na całych 3 km długości Alei są zaledwie dwa szalety – z czego ten na pl. Biegańskiego zostanie wkrótce zamknięty. Wymieniam podstawowe rzeczy. Czy miasto nie ma możliwości zorganizowania np. mobilnych punktów sprzedaży podstawowych artykułów spożywczych, czy nie można dogadać się z kuratorium, by w szkołach sale gimnastyczne zamienić na tych kilka tygodni w schroniska? Na newralgicznym rogu ulic Pułaskiego i III Alei w lokalu po Wólczance będzie sklep z butami – czy nie można było zaproponować właścicielowi budynku – a jest nim Śródmiejska Spółdzielnia Mieszkaniowa – że miasto dofinansuje lokal jeśli będzie tam spożywczak?


– Nie mamy możliwości wpływu na decyzję co do charakteru działalności gospodarczej w pobliżu Jasnej Góry. W Częstochowie jest sporo miejsc noclegowych na różną kieszeń – od Domu Pielgrzyma, przez kwatery prywatne, po eleganckie hotele. Co do wyżywienia – propozycja mobilnych sklepików, to prawnie rzecz trudna do zrealizowania w sytuacji gospodarki rynkowej. Miasto nie może nikomu narzucić, że ma prowadzić taką czy inną działalność. Prawa popytu i podaży określają jaka oferta jest tu potrzebna. W pobliżu klasztoru kupi się i kebaba za parę złotych i zje elegancki obiad. Naszym zadaniem jest realizacja inwestycji podnoszących jakość przestrzeni w otoczeniu Jasnej Góry. Miasto zrobiło wokół klasztoru wiele – proszę zauważyć jak zmieniły się na korzyść parki podjasnogórskie, jak zmieniły się ulice 7 Kamienic i O. Kordeckiego, jak wypiękniała III Aleja... Czeka nas remont ul. Klasztornej, potem ul. Św. Barbary i przebudowa Rynku Wieluńskiego.


M.K.: – Nie zgadzam się z twierdzeniem Pana Prezydenta, że oferta noclegowa miasta jest wystarczająca. Ciągle brak w Częstochowie zróżnicowanej w ofercie bazy noclegowej. Na przykład pielgrzymi zagraniczni przyjeżdżający do nas, nawiedzają Jasną Górę, ale na noc jadą do Krakowa, bo tam mają hotele na odpowiadającym im poziomie. Miasto powinno zachęcać inwestorów do stawiania w mieście hoteli europejskiej klasy, bo wtedy jest szansa, że zamożni turyści zostaną u nas na dłużej. Nie ma hoteli, nie ma rozwoju centrów pielgrzym-kowo-turystycznych. Jedno tylko porównanie: Fatima, jedno z naszych miast partnerskich, to jeden wielki plac budowy...


– To prawda, ale to nie miasto buduje hotele. Konkretny przedsiębiorca musi zainwestować pieniądze, wiedząc, że minie kilka lat nim inwestycja się zwróci. To prywatni ludzie wykładają swoje pieniądze. Tak się dzieje w Fatimie, w Lourdes i w Częstochowie. Miastu zależało np., by w miejscu dawnej Cepelii powstał m.in. czterogwiazdkowy hotel, ale ze względu na ogólnoświatowy kryzys finansowy – inwestor się wycofał. Do Częstochowy, proszę o tym pamiętać przychodzą głównie Polacy – a w przypadku wspominanych sanktuariów znacząca część pielgrzymów przybywa z zagranicy. W Częstochowie mamy do czynienia z innym pątnikiem.


Ks. K. S. – Poruszanie się po Częstochowie stanowi spory problem i stąd bierze się część zarzutów, głównie wobec urzędników, którzy za tę organizację odpowiadają. Autokarom trudno się przebić do parkingu podjasnogórskiego, ale to nic w porównaniu z wyjazdem. Z Jasnej Góry w dniach wielkich uroczystości wyjeżdża się kilka godzin! W tych korkach, ciskając gromy, stoją też częstochowianie. Autokar jadący ul. Św. Kazimierza nie skręci np. w ul. Św. Barbary, bo na środku postawiło miasto spowalniacz uniemożliwiający skręt...


– Zabudowa okolic klasztoru jest zwarta. Stąd ten ścisk. Chcemy, by autokary wjeżdżały na Jasną Górę od strony ul. Św. Jadwigi. Ułatwi to realizowany system sterowania ruchem. Istotne znaczenie dla udrożnienia dojazdu na Jasną Górę będzie miała nowa inwestycja, na którą uzyskaliśmy 165 mln zł pomocy. Dwupoziomowe skrzyżowanie al. Jana Pawła II i DK-1 zlikwiduje dokuczliwe „korki” przy wyjeździe i wjeździe do miasta. Poprawa dostępności Jasnej Góry to także cel przebudowy ulic Głównej i Przejazdowej – trasy na Opole, a w przyszłości połączenie z węzłem autostradowym. Przygotowany jest projekt, koszt realizacji przekracza możliwości miasta, dlatego przebudowa zależna jest od uzyskania środków pomocowych. Wprowadzamy także nową organizację ruchu w śródmieściu. Udrożnienie ul. Waszyngtona czy ul. Kopernika przez wprowadzenie ruchu jednokierunkowego oraz przebudowę skrzyżowań sprzyjać będzie płynności jazdy. Dodajmy do tego udrożnienie ul. Racławickiej, odciążające ul. Jasnogórską...


K.W.: – Zewsząd padają pytania, jak sprawić, by pielgrzymi zeszli z Jasnej Góry i pochodzili po mieście. A największy festiwal „Gaude Mater” odbywa się w maju. Jedyny w okolicy miasta festiwal piosenki pielgrzymkowej ma miejsce w Koniecpolu. W lipcu i sierpniu w mieście nie dzieje się wiele imprez adresowanych wprost do pątnika…

– To nie tak. Dzieje się dużo, ale są to imprezy przeznaczone i dla mieszkańców i dla gości. Od bodaj dwóch lat prowadzimy w mieście akcję „Zostań w Częstochowie, bo warto”. Mamy cały pakiet propozycji, różnego rodzaju, kierowanych do przebywających w mieście gości. Chcielibyśmy organizować w Częstochowie procesje światła na wzór tych słynnych z Lourdes. Częstochowska Organizacja Turystyczna w porozumieniu z Klasztorem Jasnogórskim, z władzami okolicznych gmin, z polską Izbą Turystyki przygotowała specjalny program pokazujący jak wiele można w mieście, w okolicy zobaczyć. Organizowane są letnie koncerty w Parku Staszica. Także w Alejach nieustannie coś się dzieje. Od jarmarków, po pokazy musztry wojsk napoleońskich, reklamowane są produkty regionalne, odbywają się koncerty na scenie pod Liceum Ogólnokształcącym im. H. Sienkiewicza. Unikatowe znaczenie ma także Noc Kulturalna, połączenie oferty publicznej i niepublicznej; w ostatniej uczestniczyło 10 tys. ludzi. Ciekawy program wystawienniczy przygotowuje w okresie letnim Muzeum i Miejska Galeria Sztuki. Turysta może poznać zarówno ekspozycje Muzeum Pielgrzymowania, jak i stałą wystawę prac Zdzisława Beksińskiego. Jest zatem wiele ciekawych i różnorodnych ofert, kierowanych pod adresem różnych odbiorców i uwzględniających ich różne potrzeby. Zauważmy jednak, że sierpień to szczyt pielgrzymek pieszych. Wielu z przybyłych jest zmęczonych kilkuset kilometrowym marszem. Dlatego dla wydarzeń takich jak Międzynarodowy Festiwal Muzyki Sakralnej „Gaude Mater” lepszym terminem pozostaje maj. Jest już szereg ludzi, specjalnie na kilka dni przybywających wówczas do Częstochowy. Chcą oni połączyć udział w wielkim święcie religijnym – 3 maja – na Jasnej Górze, z udziałem w święcie kultury – jakim jest festiwal.



Oprac: Katarzyna Woynarowska

i Margita Kotas


NIEDZIELA NR 34,35 (848,849) • 23, 30 SIERPNIA 2009




Z wizją czy bez wizji ?
Z prezydentem Częstochowy dr Tadeuszem Wroną rozmawia Anna Cichobłazińska

Anna Cichobłazińska: - Panie Prezydencie, Kongres Częstochowian, który zgromadził tylu sławnych ludzi z dumą przyznających się do częstochowskich korzeni, dla lokalnej prasy stał się okazją do ataków na samorząd Częstochowy i Pana osobiście. Zamiast publicznej, medialnej dyskusji, jak wykorzystać ten twórczy potencjał tkwiący w  ludziach o częstochowskim rodowodzie, rozpoczęła  się kampania wyborcza, w której  roi się od niedomówień i pomówień...

- Dr Tadeusz Wrona: - Ma Pani rację, ale to są uroki demokracji. O samorządzie i jego pracy media muszą pisać, stanowią przecież najszybszą drogę przekazu informacji. Jak to robią i kiedy to kwestia „smaku”, że użyję tu Herbertowskiego sformułowania. Fakt, że Pani zwróciła na to uwagę i zaprosiła mnie do rozmowy, pozwala mi przedstawić pracę naszego samorządu  z punktu widzenia osoby na co dzień tworzącej obraz miasta i za to miasto współodpowiedzialnej.

Na chwilę jednak chciałbym powrócić do tematyki Kongresu i wartości, która stała u jego źródeł. Wartości, która, niestety, we współczesnych czasach, szczególnie wśród ludzi młodych, jest wstydliwie ukrywana. Tą wartością jest uczucie patriotyzmu lokalnego. Modne są słowa o awansie, samorealizacji, wyborze miasta, a nawet państwa w zależności od wygód bytowych. Moim zdaniem, na takich ruchomych piaskach nie wzniesie się nic trwałego. Każdy człowiek potrzebuje punktu oparcia, poczucia przynależności do określonej wspólnoty. Potrzebny jest przykład ze strony ludzi cenionych, będących autorytetem w swoich środowiskach.  To dla nas wspaniała lekcja, gdy znakomity naukowiec, uznany artysta, sławny sportowiec, polityk z pierwszych stron gazet, przedsiębiorca, który odniósł sukces; jak tego formatu ludzie mówią publicznie o miłości do miasta rodzinnego.

W dniach Kongresu gościliśmy „ambasadorów Częstochowy”. Ludzi, którzy w różnych środowiskach, miastach i państwach swoją postawa dają świadectwo wartości całej wspólnoty. Za taką społeczną promocję powinniśmy im być głęboko wdzięczni. Częstochowa to nasze wspólne miasto. Także tych, którzy mieszkając daleko, noszą jej obraz w sercu.