Nie brak w tym roku okrągłych rocznic wielkich wydarzeń historycznych. Tragedia smoleńska uwypukliła pamięć o 70 rocznicy Katynia. W cieniu aktualnych swarów mija rocznica Sierpnia 1980 r. Mocne akordy określiły Rok Chopinowski i 600 lecie Grunwaldzkiej Wiktorii.
W tym bogactwie wydarzeń zaginęła pamięć o smutnej rocznicy tragedii dotykającej nasze miasto – Częstochowę. 70 lat temu niemiecki okupant dokonał aktu ludobójstwa, świadomie mordując przedstawicieli naszej, lokalnej elity. W piaszczystej kotlinie pod Olsztynem i w lesie w Apolonce zginęli wybitni Częstochowianie. Z wdzięcznością mówić powinniśmy o samorządowcach z gminy Janów i Olsztyn, o osobistym zaangażowania wójtów: Tomasza Kucharskiego i Adama Markowskiego – w opiekę nad miejscami straceń naszej elity. Z przykrością dostrzegam, że w tych gminach pamięć historyczna jest silniejsza niż w Częstochowie. Może zawinił tu okres wakacyjny, więc może teraz z początkiem roku szkolnego godnie uczczona zostanie rocznica tragedii, bezpośrednio dotykającej naszej edukacji.
Morderstwa popełnione latem 1940 r były częścią odgórnie zadekretowanej przez Hitlera akcji AB, mającej na celu zniszczenie polskich elit. Ludobójstwo było częścią nikczemnego planu, porozumienia dwóch totalitarnych państw: niemieckiej Rzeszy i ZSRR. Przedstawiciele NKWD i gestapo wspólnie przygotowali zbrodnię planując szczegóły podczas konferencji w Zakopanem. Wymordowanie elit – w Katyniu i w Palmirach – miało być wstępem likwidacji polskiego narodu.
Aresztowania w Częstochowie rozpoczęto w marcu 1940 r. W czerwcu zapadały wyroki śmierci. Zbrodni dokonywano: 28 czerwca, 1 lipca, 3 lipca, 4 lipca, 13 sierpnia...
3 lipca w grupie rozstrzelanych pod Olsztynem był Dominik Zbierski. 50 letni, dyrektor gimnazjum im. R. Traugutta. Jego życie było wzorem. Jako młody uczeń uczestniczył w 1906 r w strajku walcząc o polską szkołę. Potem służył w Legionach, po wojnie wybrał służbę nauczycielską. Kierując szkołą działał jednocześnie społecznie, był senatorem II RP w IV kadencji. W tym samym miejscu pod Olsztynem zabito nestora częstochowskiego samorządu - Stanisława Nowaka. Znakomity lekarz, społecznik, był przewodniczącym Rady Miasta i wiceprezydentem. Jego życie to ciąg pracy na rzecz częstochowian. Współzałożyciel Towarzystwa Higienicznego i Towarzystwa Lekarskiego, inicjator tworzenia pierwszej polskiej szkoły. Jako samorządowiec był prekursorem współczesnych ekologów, angażując się w budowę wodociągów i kanalizacji, w tworzenie parków – zielonych płuc miasta. Kula niemiecka odebrała nam także kolejnego z wielkich częstochowskich pedagogów – Leona Rzykieckiego, dyrektora szkoły handlowej. Zabito go 13 sierpnia w Apolonce.
Wraz z dyrektorem zginęli jego uczniowie: młodzi harcerze wierni złożonej przysiędze: Adam Bajor, Stefan Budzikur, Marian i Stanisław Muszyńscy, Edward Bera, Józef Sztokdrejer, Zdzisław Biernacki. 18 letni Stanisław Muszyński pisał z celi śmierci: „Kochani Rodzice ! Piszę ten list, ale obawiam się, czy go wysłać ( ...) jestem przekonany, że (...) zaczniecie rozpaczać nad naszym losem. Jednak pragnąłbym, abyście się nie martwili i proszę o to bardzo, gdyż Bóg wszystkim kieruje...”
Najlepsi z najlepszych, elita naszego miasta, ci, którzy budowali jego wielkość i ci, na których owoce pracy liczyła dopiero częstochowska wspólnota; ludzie, którzy powinni być naszym wzorem ...zginęli pod Olsztynem i Janowem. „Jeżeli moja ofiara jest potrzebna dla zbawienia Polski, to chętnie ją oddaje”- powiedział żegnając się przed śmiercią wiceprezydent Częstochowy Stanisław Nowak. Pamięć o tym męczeństwie jest potrzebna, bo jest to fundament naszej wolności.
Mam więc nadzieję, że szkoły częstochowskie, a zwłaszcza licea: im. Traugutta, im. Sienkiewicza, Zespół Szkół Ekonomicznych (spadkobierca tradycji szkoły handlowej) godnie to podkreślą otwierając rok szkolny.
Tadeusz Wrona












